Testo GiEwOnT - Mata

Testo della canzone GiEwOnT (Mata), tratta dall'album GiEwOnT

Wxrior, turn this shit up
Yeah, uuu
Thanks, Pedro
Ayo FLORY, turn me up
D-Dkanee
Za dużo beefów, chcę seafood na molo, co oni pierdolą, wow (co?)
Nie jestem nad wodą, to nie jestem sobą, nie wiadomo, po co to
Płakałem w poduszkę, pod łóżkiem potwory prawie każdą nocą, oh
W pałacu demony, chyba nawiedzony był, bo kopałem w mikrofon wciąż
Każdy zawiedziony mną, włączając idoli w to, mówili mi: "Wracaj do domu"
Nie wiedziałem, czy chcieli mnie wypierdolić stąd, czy chcieli mi pomóc
Chciałem się pozbawić ich i nie pozwolić nikomu powiedzieć, że pomógł mi z dołu wyjść
Potem naprawić, a potem zbawić, a kiedyś to chociaż rozbawić i pionę zbić
Pionier w tym, za długo stałem jak pionek, a wolę dym, własny festiwal jak Rojek
I pole namiotowe w nim, od kiedy nagrywam, pierdolę ich
Wszedłem tu jako nastoletni ziomek, wysłałem na streama za dwa złote donate
Napisali, że chujowe, zrozumiałem wtedy, że to moja kolej
Zrozumiałem wtedy, że w dwa, zero, cztery (zero) jak wejdę do kibla w PKP na peta
I ktoś będzie chciał się do mnie w nim przyjebać, to wtedy to samo mu powiem, oh
Znów robię spowiedź przed Bogiem, w moim domu kładę łokcie na parapet
Nie ufam na tyle nikomu, żeby na głos gadać o tym, tym bardziej mafii koloratek
W dzień Pierwszej Komunii włożyłeś mu chuja do buzi, a miałeś opłatek
Benzo z opiatem wpierdala ten dzieciak teraz, już nie sam, bo taniej za pakiet
Na zakrystii bando masz, nawet tam podjeżdżasz w S-klasie
Zostawiam grosika zawsze pani Basi na kasie, bo ruchasz ich za jej podatek
Chcą 50% podatek na mnie nałożyć i inne osoby bogate
Nie uda im się tego zrobić, lecz oddam dwie banie, jak znowu dostanę na cztery wypłatę
M-A-T, ah, bo to ja
Yeah, yeah, yeah, yeah, ey
Mówią, że mi wyjebało ego, chcę od Kaczyńskiego jeszcze więcej mieć go
Z day one'ami zdobywamy Giewont, krzyż na mojej krtani, niosę w górę, w niebo
Pojebani jacyś, jeden skrajnie w prawo, drugi skrajnie w lewo, trzeci w środku ziewa
Każdy z nich tak jak chorągiewa zawiewa inaczej, gdy się nie przelewa
Kurwy-kurwy, kurwy, kurwy
Nie mogę inaczej nazwać tego, bo to kurwy
Ty wrzucasz ich do ich urny, ej, no bo jesteś durny
Ja wrzucę ich do urny, no bo jestem, kurwa, jurny, ya
Jak mają wyginąć leśne dziadki, jak pod ochroną jak żubry są
Nie słucham De Mono, nie ufam demonom
Pod Twoją obroną, Święta Boża Rodzicielko, zgłaszam się po pomoc
Idzie za mną ludzi sporo i to nawet nie jest metaforą, bo gonią mnie
Jebie mnie Sławomir Mentzen i nie lubię Jana Śpiewaka
Ich idole, Keine Grenzen, w kółku graniastym śpiewają już ponad 33 lata
Pijani za ręce dobiorą się w pary, jak leci, jak tylko braknie do kanasty
Ja chcę mieć tu dzieci i jestem w połowie liściasty, w połowie iglasty, jak lasy
Do partii wezmę kolegów z klasy, paru klasowych pajacy
Choć byli też tacy, co choć z wyższej klasy, to nie mieli klasy, bo za dużo kasy od starych mieli
Metrem na Imielin jadę, ADHD mam i proponują pasy
Dobrze, że wziąłem się do pracy, której nie dostałem na tacy od mamy
Choć nie mogłem być lepiej wychowany, to nie przejmuj się, to ten świat popaprany jest
Sprawił, że musisz mi prać łzami wszystkie moje plamy, nie wybielę się
Podzielę się z Tobą życiem we wszystkie pozostałe niedziele
Ale proszę, nie w kościele, bo to dziwne miejsce
Robię płytę o miłości, nadziei i wierze, lecz w stroju demona
Co drugi z tych gości to bestia wcielona, ale w stroju apostoła
Tym kurwom nie wierzę, bo taki mam habit, a Polska to moja ambona
Niedługo spróbują mnie zabić i zwalić na dragi, yeah, lecz nas nie dogoniat
Po trupie do celu pójdą wszyscy moi, bo żyjemy w grupie, co wierzy w heroizm
Choć ma wszystko w dupie i woli hedonizm, w klubie różem ujebany stolik
Moja rodzina robiła na roli i tak zarobiła na Rollie
Pożyczył mi stary trzy stówy na studio, mówią o nas Żydzi, Masoni
Kurwo, skończ już pierdolić, trzy, trzy, no bo razem ze Szczepkiem chodziliśmy do takiej szkoły
Nie napisał mi wersu żadnego stary, biały, żadnego nie napisał goły
Raz napisał pół zwrotki Łajcior, bo za bardzo ganją był upierdolony, młody
Mogę do Warner, mogę do Universal, no i mogę do Sony iść
Poszedłem na UW, trochę z nudów, trochę myślałem, że uni w wersach pomoże mi
Poszedłem na swoje, bo już się nie boję, że powie mi OG, że czuje zdradzony się
Dotrzymałem z nimi umowy, mój kontrakt dla młodych będzie w chuj lepiej zrobiony
Ej, dotrzymałem z nimi umowy, dałem więcej niż serce
Mówią, że mi wyjebało ego, chcę od Kaczyńskiego jeszcze więcej mieć go
Z day one'ami zdobywamy Giewont, krzyż na mojej krtani, niosę w górę, w niebo
Pojebani jacyś, jeden skrajnie w prawo, drugi skrajnie w lewo, trzeci w środku ziewa
Każdy z nich tak jak chorągiewa zawiewa inaczej, gdy się nie przelewa
Kurwy-kurwy, kurwy, kurwy
Nie mogę inaczej nazwać tego, bo to kurwy
Ty wrzucasz ich do ich urny, ej, no bo jesteś durny
Ja wrzucę ich do urny, no bo jestem, kurwa, jurny, ya
Jak mają wyginąć leśne dziadki, jak pod ochroną jak żubry są
Nie słucham De Mono, nie ufam demonom
Pod Twoją obroną, Święta Boża Rodzicielko, zgłaszam się po pomoc
Idzie za mną ludzi sporo i to nawet nie jest metaforą, bo gonią mnie
Wardęga Epimeteusz, uchylił wam wieczko od puszki Pandory
Co drugi z waszych idoli ma coś za uszami z 13-latkami, by chcieli pierdolić się
Moja dziewczyna miała siedemnaście, ale ja nie wiedział, choć nie jestem chory
Jak szeryf z YouTube'a strzelam w nich na taśmie, bo zawsze ktoś gorszy jest, kto mnie zasłoni
Twój ziomo pedofil już w Meksyku domy chce, ziom znaczy rodak
W kraju, gdzie wiek zgody na seks jest chyba za niski, bo robią zawody na gimnazjalistki
A potem kasują dowody albo wyrzucają do wody
Lecz Wisły wszystkich, co stawiają im kłody pod nogami
W moim typie maturzystki są, ale nie pogardzę milfami
Gardzę pedofilami, jestem pojebany, jesteście zjebani
Chcieli mnie w chórze, Poznańskie Słowiki, oh, chcieli mnie na gali
W mediach prawie krzyżowali za wady, bo miałem dwie sprawy, w tym jedną za cali
Wszystkie zarzuty dawno wycofali, ah
A wy co? Ja na fali, nowy rok, tacy sami, oh, wow
Od pierwszego dnia, do ostatniego
M-A-T-A, czyli Mata, yeah, mówią na mnie "Młody"



Credits
Writer(s): Szymon Wilk, Michal Matczak, Mikolaj Vargas, Raman Tulayeu, Volodymyr Dorofeiev
Lyrics powered by www.musixmatch.com

Link

Disclaimer: i testi sono forniti da Musixmatch.
Per richieste di variazioni o rimozioni è possibile contattare direttamente Musixmatch nel caso tu sia un artista o un publisher.

Elenco artisti

© 2026 Riproduzione riservata. Rockol.com S.r.l.
Policy uso immagini

Rockol

  • Utilizza solo immagini e fotografie rese disponibili a fini promozionali (“for press use”) da case discografiche, agenti di artisti e uffici stampa.
  • Usa le immagini per finalità di critica ed esercizio del diritto di cronaca, in modalità degradata conforme alle prescrizioni della legge sul diritto d'autore, utilizzate ad esclusivo corredo dei propri contenuti informativi.
  • Accetta solo fotografie non esclusive, destinate a utilizzo su testate e, in generale, quelle libere da diritti.
  • Pubblica immagini fotografiche dal vivo concesse in utilizzo da fotografi dei quali viene riportato il copyright.
  • È disponibile a corrispondere all'avente diritto un equo compenso in caso di pubblicazione di fotografie il cui autore sia, all'atto della pubblicazione, ignoto.

Segnalazioni

Vogliate segnalarci immediatamente la eventuali presenza di immagini non rientranti nelle fattispecie di cui sopra, per una nostra rapida valutazione e, ove confermato l’improprio utilizzo, per una immediata rimozione.